ŚWIADECTWA

Mów moimi ustami...

 

Świadectwo P

Po rekolekcjach "Jezus wzruszył się głęboko"

O rekolekcjach z terapią, prowadzonych przez Monikę i Marcina, dowiedziałam się z audycji dla małżonków w pewien wtorkowy wieczór - słuchając Radia Maryja. Wtedy to już od roku byłam pod opieką poradni psychiatrycznej z diagnozą "epizod depresyjny". Zwątpienie i rozpacz, w którą popadłam powodowały, że gubiłam sens swojego życia, myślałam też o śmierci. Nie miałam siły by odbić się od dna, którego sięgnęłam po wizycie u pewnego terapeuty... Prosiłam o pomoc i bardzo wierzyłam, że to jest osoba, która pomoże mi "wyjść" z więzienia własnych chorych myśli o sobie. Molestowana seksualnie przez wiele lat , bita i wykorzystywana - gubiłam się. Zdawałam sobie sprawę z tego, że jestem dorosła kobietą, mam męża (a tak naprawdę żyję sama, bo od 9 lat jest za granicą), syna, za którego jestem odpowiedzialna, a jednak nie radziłam sobie.

Niestety ... po wizycie w gabinecie terapeuty dopiero doświadczyłam jak demoniczna jest to relacja. Zostałam zmanipulowana i po raz kolejny wykorzystana. Pozwoliłam temu mężczyźnie na wszystko... jakbym była pozbawiona woli i rozumu. Płakałam i poddawałam się, kompletnie uzależniona...To było piekło. Manipulacja trwała 4 lata. Przestałam się modlić, nie wchodziłam już do kościoła na Adorację, w niedzielę stałam z tyłu, nie podnosząc oczu na Hostię... Myślałam, że dla mnie nie ma Miłosierdzia i nawet w to wierzyłam. A moje życie stało się przerażającym bólem istnienia i zupełnym bezsensem.
Aż pewnej nocy - obolała dusza zapragnęła ukojenia...nawet nie wiem jak to się stało - padłam na kolana, wyciągnęłam ręce do góry i modląc się przez wstawiennictwo Ojca Jerzego Popiełuszki błagałam o pomoc...

I wtedy po audycji, w której Marcin mówił o rekolekcjach z terapią, zatelefonowałam. Po rozmowie z Marcinem liczyłam dni do wyjazdu.
To była ostatnia deska ratunku. Pierwszej nocy tak bardzo płakałam nad swoim losem, nad swoim upadkiem, nad tym jak uzależniam się od opinii innych... Miałam nadzieję, że rekolekcje pomogą mi odbić się od dna. I tak się stało...chciałam wypuścić siebie ze szponów własnego egoizmu, chciałam "zasłużyć" na Miłosierdzie... Ale już po pierwszej konferencji Pan Bóg pokazał mi jak bardzo mnie kocha, że nie muszę na nic zasłużyć, że ON umarł za mnie na Krzyżu po to bym była zbawiona. Zrozumiałam mechanizmy działania, poznałam czym jest system w którym każdy z nas żyje, przyznałam prawo innych bliskich mi osób do tego, że "nikt nic mi nie musi dać, że rodzice nie są mi nic dłużni, że użalanie się nad sobą to moja pycha..."ect.

A rozmowa z Marcinem uzmysłowiła mi, że przywiązanie do zła TRZEBA ODCIĄĆ MIECZEM! Radykalnie i zdecydowanie! Relacja z owym terapeutą była relacją demoniczna, pozwoliłam sobą manipulować, uzależniając się od niego. Był moją mamoną...

Sakrament Spowiedzi Świętej, rozmowa z Księdzem Wacławem- to kolejna "dawka " BOŻEGO MIŁOSIERDZIA. Potem, na Eucharystię udałam się z o wiele większym naczyniem...uwierzyłam na nowo, że Pan Jezus chce wlewać we mnie swoją łaskę.
Wzruszałam się co chwilę uwielbiając Pana Jezusa za dary jakimi mnie obdarzył. Za to, że postawił na mojej drodze Monikę i Marcina, że pozwolił mi doświadczyć swojej prawdziwej Oblubieńczej miłości. Na nocnej Adoracji nie mogłam się "nagadać" z Panem Jezusem :-). Ale...."szatan jak lew ryczący patrzy tylko kogo pożreć" I kiedy tak "rozpływałam się" w Miłosierdziu Bożym... pozwoliłam aby czujność moja została uśpiona. Otóż, nawet w miejscu świętym ( będąc na rekolekcjach) szatan dobierał się do mojej duszy oszukując, że otrzymałam piękny dar od Boga. Wierzyłam, że znajomość z jednym z uczestników rekolekcji jest darem od Boga, że to może być piękna przyjaźń...i nawet nie zdążyłam się zorientować, a już tkwiłam w kolejnej chorej relacji. Znajomość z J. wydawała mi się naprawdę lekiem na całe zło, zapomniałam że jestem mężatką i że "mój nowy przyjaciel" ma żonę. Spędzaliśmy ze sobą dużo czasu, rozmawialiśmy, byliśmy sobą zauroczeni... Aż nagle... ostatnia konferencja Marcina - miałam wrażenie, że tylko do nas. " Szatan nie powie Tobie: >> zapraszam cię do wiecznego potępienia << " Nie wolno nam angażować się głębiej w relacje z innymi osobami, jeśli już mamy małżonków. Po raz kolejny uświadomiłam sobie swoją niedojrzałość. Przykre było tylko to, że daliśmy zły przykład, bo z boku wyglądało to na romans... a tak naprawdę, to kiedy spotkaliśmy się to rozważaliśmy razem Słowo Boże, a gdy poczuliśmy jak często o sobie pamiętamy, to pomodliliśmy się wspólnie i postanowiliśmy całkowicie zerwać ze sobą kontakt. Dzisiaj dziękuję Bogu, za to, że dzięki modlitwie wspólnoty z rekolekcji ( mam tego świadomość) była to najczystsza relacja z mężczyzną, że mocna Bożą mocą potrafiłam zrezygnować ze znajomości w imię dobra wielu osób ( naszych rodzin, a także naszego zbawienia).

Wiem, że sama nie potrafiłabym sobie z tymi przeciwnościami poradzić.
Jezus naprawdę wzruszył się głęboko. Dziś zła się nie ulęknę, bo Ty Panie jesteś ze mną. Tobie Panie oddaję swoje życie. Bądź uwielbiony Panie za każdą chwilę mojego życia, za wszystkich, których postawiłeś Panie na mojej drodze. I za to, że potrafiłam wybaczyć. Bądź uwielbiony Panie!!!
Już nie uzależniająca się od innych, ukochana przez Pana Jezusa -
P.

Fundacja

Fundacja TheosisJeśli chcesz, możesz wesprzeć materialnie nasze działania. Aby dowiedzieć się więcej zajrzyj na stronę Fundacji Theosis - www.fundacjatheosis.pl.

Newsletter

Jeżeli chcesz dostawać od nas wiadomości i zaproszenia zamów newsletter.
captcha 
Regulamin

Przyjaciele Miłości Miłosiernej
Fundacja Theosis
2017