ŚWIADECTWA

Mów moimi ustami...

 

Świadectwo Zosi

Po rekolekcjach „Jezus wzruszył się głęboko" w Błotnicy (odbyły się w sierpniu 2009 roku)

„Jezus wzruszył się głęboko" i ... dał mi udział w swoim wzruszeniu.

Nie bardzo wiem od czego zacząć...

Może od tego, że miałam pewność, że Jezus chce dla mnie tego czasu, choć nie bardzo wiem czego ja chcę. Może od tego, że zaufałam słowom, że to będzie piękny i spokojny czas i jechałam do Błotnicy bez nastawień, oczekiwań, z pokojem i ufnością.

A potem był czas, jaki miał być. Boże, jak to trudno napisać. Niby spokojny a burzliwy, bardzo piękny i bardzo trudny. Każdy dzień był wielkim zdumieniem, a potem jakby tego było mało każda chwila stawała się zdumieniem jeszcze większym, jakby Bóg uparł się na pokazanie całego ogromu swojej miłości. Konferencje, gdzie świadomość druzgotała wszelkie zapory, próby oswajania lęku mechanizmami obronnymi, ucieczkami w to, co łatwiejsze, bardziej przyjemne. Katechezy, które chłonęłam każdą cząstką ciała, a w duszy siały spustoszenie, by pozwolić jej odrodzić się na nowo przez miłość i wolność i grupa, w której każdy był niezbędny, potrzebny, niezastąpiony. Każdy dla każdego i dla wszystkich tak bardzo istotny, tak bardzo upragniony przez Jezusa. Doświadczenie jak bardzo idziemy razem i bez tego razem nie ma drogi do przodu. Tak trochę, że my robiliśmy jedno, a Bóg działał nieskończenie więcej, jak w Kanie... My nosimy wodę, a to Jezus czyni z niej wino i to takie, że wszystko dotychczasowe zdaje się mdłe.

Na samym początku usłyszałam, że po tych rekolekcjach już nic nie będzie takie samo, bo jeśli coś się stanie, nie da się tego cofnąć. Trudno w to uwierzyć, gdy tak jak ja nie widzi się perspektyw zmiany, czeka się na bardziej sprzyjające warunki zewnętrzne, na to, by coś się stało. A jednak... Te kilka dni pomogło mi zrozumieć, że jeśli ja się nie zmienię zmiana nigdy nie nastąpi i że mogę zacząć już dziś.

I tak było, każdego dnia działo się coś, co sprawiało, że nic nie było już takie same. Wszystko nabierało rozpędu, każdy element powiązany z następnym budując misterną całość. Po dwóch dniach - wieczorem - czułam się tak bardzo obdarowana, że zdawało mi się, że więcej nie pomieszczę, że dostałam już wszystko, co mogłam. I ta jedna myśl przed snem - daj się zaskoczyć hojności Boga... A następny dzień przerósł moje wszelkie, najśmielsze oczekiwania. Gdy Jezus w bardzo prosty i dyskretny sposób pokazywał mi prawdę o mnie i uwalniał z więzów trzymających mnie w nieprzebaczeniu i zamknięciu. I ostatnia katecheza: Jezus uzdrawia niewidomego i odsyła do domu uprzedzając - tylko do wsi nie wstępuj! Nie wracaj do starych schematów, utartych ścieżek, wracaj do domu, w którym czeka na ciebie Ojciec Miłosierdzia... a wieś tak ciągnie.

I ten ostatni dzień pełen dobra, piękna, wzruszeń i pożegnań. Zdumienie dobrocią i delikatnością Boga, zdumienie radością jaką daje bycie we wspólnocie braci i sióstr, nie idealnych, ale pięknych Jego pięknem, dobrych Jego dobrocią. Każdy to DAR. I powrót do domu, długa droga i doświadczana tęsknota za bliskimi, za tymi, których pragnę odtąd kochać bardziej, bardziej po Bożemu.

A to wszystko cudem Miłosiernej Miłości, w której niech Bóg będzie uwielbiony!

Dziękuję Jezu.

Dziękuję Wam, moja kochana wspólnoto rekolekcyjna, bo wszyscy podarowaliście mi ten wyjątkowy czas Łaski. każdego z Was noszę w sercu i zanurzam w sercu Boga, bo w Nim nie ma rozstań.

Zosia

Pt 2009-08-28

Fundacja

Fundacja TheosisJeśli chcesz, możesz wesprzeć materialnie nasze działania. Aby dowiedzieć się więcej zajrzyj na stronę Fundacji Theosis - www.fundacjatheosis.pl.

Newsletter

Jeżeli chcesz dostawać od nas wiadomości i zaproszenia zamów newsletter.
captcha 
Regulamin

Przyjaciele Miłości Miłosiernej
Fundacja Theosis
2017